Z radością prezentujemy historie par, które poznały się w Przeznaczeni.pl.

 

My w przypadki nie wierzymy!  Honorata i Jacek

Po różnych perypetiach życiowych zawirowaniach, oboje postanowiliśmy zrobić coś ze swoim życiem. Najpierw było kombinowanie na własną rękę. Stwierdziliśmy, że radzimy sobie z innymi rzeczami to i ze znalezieniem drugiej połowy też sobie poradzimy. Okazało się jednak, że radzenie sobie samej/samemu wcale nie jest dobrym rozwiązaniem i wyszło nam to trochę bokiem.Owszem, było miło, ale... czegoś brakowało... to nie było to...
Postanowiliśmy (jeszcze każde osobno i w innym czasie) zalogować się do Przeznaczeni.pl

Jacek: O portalu "Przeznaczeni" dowiedziałem się z gazety. Był to krótki artykuł zaraz po powstaniu portalu. Wydawało mi się, że jest on kolejnym, podobnym do innych, że to zwykła komercja i nic więcej. Postanowiłem jednak spróbować poszukać znajomych wśród ludzi myślących podobnie jak ja.
Honorata: Ja podchodziłam do tego dość sceptycznie. Jakoś tak nie bardzo wierzyłam, że w ten sposób znajdę swoją drugą połowę. Owszem, znajomych tak, ale nie miłość swojego życia.

Po zarejestrowaniu się w Strefie korespondowaliśmy z różnymi osobami. Było bardzo miło, ale ciągle to nie było to. Aż pewnego dnia trafiliśmy na siebie. Na początku wymienialiśmy się zdawkowymi mejlami, które bardzo szybko przerodziły się w elaboraty na każdy temat. Pisaliśmy dużo, bardzo dużo. Za każdym razem pojawiało się coraz więcej pytań, robiło się coraz ciekawiej. Okazało się, że wielu kwestiach (jak nie we wszystkich mamy takie samo zdanie, że ta wymiana @ sprawia nam przyjemność, że czekamy z niecierpliwością na wieści z drugiej strony?. Po tej owocnej wymianie korespondencji padła propozycja spotkania.

J: Stwierdziłem, że nasza korespondencja, rozmowy na GG są tak naturalne, a poruszane tematy łączą coraz bardziej i zbliżają. Formę pisaną postanowiłem wzbogacić o wspólne spacery i rozmowę na żywo. Uznałem, że musimy się spotkać.
H: Kiedy Jacek zaproponował mi spotkanie - spanikowałam. Bałam się trochę, że to co było takie niesamowite na ekranie, w rzeczywistości może się okazać nietrwałe jak bańka mydlana albo najzwyczajniej w świecie - może rozczarować.

Spotkanie absolutnie nie było rozczarowaniem. Wręcz przeciwnie.

J: To było niesamowite spotkanie, poznawaliśmy się coraz bardziej. Radość, głębokie spojrzenia, długa rozmowa. Ta randka pozostanie w moich myślach na zawsze.
H: Na początku było trochę strachu, ale było ciekawie. Film pamiętam - pomimo, że zżerały mnie nerwy? A później kawiarnia. Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali od lat.
H: W Jacku urzekła mnie Jego siła, radość a przede wszystkim ciepło. Od tamtej pory, czyli od 30 sierpnia 2006, jesteśmy razem, a 31 maja 2008 rozpoczęliśmy naszą nową wspólną drogę.

I mógłby ktoś pomyśleć, że udało nam się odnaleźć zupełnie przypadkiem, ale my w przypadki nie wierzymy.
To, co się wydarzyło w naszym życiu, zawdzięczamy tylko i wyłącznie Bogu. Oboje modliliśmy się o dobrego męża i dobrą żonę. I nasze prośby zostały wysłuchane. Dziękujemy Bogu za to, że pozwolił nam się odnaleźć, że umacnia naszą miłość.

J: Honorata jest dla mnie wszystkim, kocham ją bardzo. To wspaniała kobieta mająca niesamowitą radość, poczucie humoru, jest dobra dla innych. Nasza miłość codziennie pozwala odkrywać mi nową cząstkę mojej ukochanej narzeczonej.
H: Jacek też jest dla mnie wszystkim. Jest moją siłą, wsparciem, radością, moim ukochanym mężczyzną i to w dodatku wymodlonym, wyproszonym. Kocham Go bardzo i chcę się zestarzeć u jego boku (mam nadzieję, że z gromadką fantastycznych dzieci - to oczywiście po rodzicach ).

Życzymy wszystkim dużo Miłości.
Honorata i Jacek

 

Jesteśmy tacy różni a łączy nas tak wiele.  Magda i Tomek

Jesteśmy tacy różni a łączy nas tak wiele. Im dłużej jesteśmy ze sobą, tym więcej rzeczy okazuje się w nas podobnych.

Z Tomkiem poznaliśmy się pod koniec 2008 roku. Po miesiącu od zapisania się do portalu przeznaczeni.pl dostałam pierwszą informacje od Tomka. On był już w nim ponad rok. Obydwoje mieliśmy za sobą małe próby spotkań z ludźmi z portalu, ale wiedzieliśmy, że wciąż czekamy na kogoś innego.

Kiedy po raz pierwszy napisał i zapoznałam się z profilem Tomka, wiedziałam, że warto będzie się spotkać. Wspólny spacer, rozmowa w zacisznej kawiarni... Tomek wszystko dokładnie zaplanował. To spotkanie na dobre zapadło nam w pamięć i często je wspominamy. Pytamy siebie, o to, ile szczegółów każde z nas zapamiętało, o czym rozmawialiśmy, jak byliśmy ubrani.

Od tamtego wieczora wiedzieliśmy, że bardzo zależy nam na wspólnym spędzaniu czasu i lepszym poznaniu. To było niesamowicie silne przekonanie, którego nie dało się zagłuszyć. Upłynęło kilka miesięcy i wiemy, że chcemy być ze sobą i zmierzać do wspólnych celów. Zawsze wierzyliśmy, że Pan Bóg postawi nam na drodze człowieka, z którym będziemy mogli założyć rodzinę.

 

Nasza historia. Karolina i Robert

Robert:

Wszystko zaczęło sie od kilku słów w Księdze gości "Dzień dobry na dobry dzień" które Ania napisała do mnie. Właśnie zaczynał się wielki post. Moje życie było w tym czasie dość zawikłane, leczyłem rany po nieudanej próbie bycia z kimś i te kilka słów choć tak prostych sprawiły mi nieopisaną przyjemność. I zwróciły moją uwagę. Odpisałem jej że już dawno nic nie sprawiło takiego uśmiechu na mojej twarzy jak ten wpis. Wymieniliśmy się numerami GG i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.

Karolina:

W wigilię święta Miłosierdzia Bożego wyciągnęłam z szafy wielką torbę, wrzuciłam w nią wszystko co może przydać sie na kilkudniową wyprawę w nieznane. Dla mnie właściwie to nie był wyjazd w nieznane. Przez ten czas gry rozmawialiśmy ze sobą na GG, skypie czy przez telefon poznałam Roberta z każdej strony. Nie było tematu o którym byśmy nie rozmawiali. Myślę, ze czas w którym się poznaliśmy też nie był bez znaczenia, był to początek wielkiego postu czyli czasu ciszy w której można usłyszeć głos Boga. Oboje czuliśmy, że w naszych życiach rozpoczyna się nowy rozdział.

Karolina i Robert:

Dzieliło nas 350km. Ja już od 15 lat poruszam się na wózku wiec to Ania musiała przyjechać do mnie.

Pożegnałam się rodziną i przyjaciółmi. Tata do ostatniej chwili nie mógł uwierzyć że wyjdę z domu z ta wielgachną torbą, wsiądę do autobusu i pojadę na drugi koniec Polski do "obcego" gościa. Mama wciąż pytała mnie jak można tak się zżyć z kimś poznanym przez "druty" a brat stwierdził, że pośpiech jest wskazany "jedynie przy wybieraniu pcheł" a ja w środku swego serca miałam już wszystko poukładane. Wiele przemyślałam i przemodliłam i wiedziałam już, że to co się dzieje jest od NIEGO i nie jest to tylko mój wymysł.

Czekałem na dworcu lekko podenerwowany. Autobusy przyjeżdżały jeden za drugim a jej nie było. W końcu telefon "jestem na miejscu ale cię nie widzę" Wtedy powiedziałem coś z czego już zawsze będziemy się śmiali .. "Podnieś do góry rękę" na co ona "ale po co"... "nie pytaj po co tylko podnieś" i tak wypatrzyłem swoją Anię. Gdy dojeżdżałam do dworca miałam większego pietra niż przed ostatnim egzaminem na studiach. Pomyślałam sobie "raz kozie śmierć" i postanowiłam być sobą.

Podjechałem do Ani wręczyłem bukiet i zaprosiłem do siebie do domu.

W tym momencie wirtualny świat zaczął tętnić "prawdziwym" życiem. W tym momencie oboje doskonale wiedzieliśmy już czego chcemy i choć pewnie wiele osób uzna to za szaleństwo ale już wtedy postanowiliśmy się pobrać. Wybraliśmy datę ślubu i zaczęliśmy konsekwentnie zmierzać w tym kierunku. No i stało się 12.08.2007 w parafii Św Andrzeja Boboli powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAK.

Dziś będąc już małżeństwem chcemy wam powiedzieć jedno: jeśli zgodzicie się aby Bóg był reżyserem Waszego życia, będziecie jak małe dziecko które prowadzone za rękę rodzica ufa że idzie w dobrą stronę, znajdziecie receptę na szczęście.

 

Zobacz historie innych par, które poznały się w Przeznaczeni.pl

  • Do pobrania
  • Komunikaty prasowe
  • Poznali się
  • News