- Wszystko
- Edukacja seksualna
- Wydarzenia
- Konkursy
- Polecają nas
- Czytelnia
- Poznali się
- Komunikaty
- Fundacja
Noc poślubna – wejście w misterium/ Część VI
Jeżeli ludzie czekają z seksem do ślubu, to późniejsze współżycie małżeńskie może stać się o wiele łatwiej i szybciej głębokim, szczęściodajnym doświadczeniem. Mają bowiem pewnego rodzaju przeczucie, intuicję, świadomość, że spotkanie cielesne jest dla nich wyrazem i przeżyciem jedności i niezwykłej intymności, oraz że ten akt angażuje ich w całości – jest darem totalnym – nie tylko ciało ale i całe życie. Intuicyjnie wyczuwają, że łącząca ich wspólnota jest święta, że takiej więzi nie mogliby osiągnąć własnymi tylko siłami. Tak też będą przeżywali zjednoczenie cielesne – jako dopełnienie i uwznioślenie tej wspólnoty. Wytwarza się w nich przeświadczenie o połączeniu zbliżeń seksualnych i niezwykłej więzi ze sobą, powstania wspólnoty życia i miłości ubogaconej przez sakrament. Zjednoczenie duchowo - cielesne w małżeństwie jest darem integralnym – małżonkowie dają się sobie w całości. Poza małżeństwem zawsze będzie to tylko dar częściowy. Taki całościowy dar małżonków nie spowszednieje ani nie znudzi się, gdyż jest doświadczeniem duchowym a nie tylko doznaniem cielesnym. Pozwala on także pogłębić i utrwalić w małżonkach przekonanie o wartości ich małżeństwa jako sakramentu – znaku obecności Boga, wspólnoty nierozerwalnej, oraz o wyjątkowej wartości współżycia małżeńskiego.
Wspomniany fakt, że współżycie przedmałżeńskie jest darem częściowym, niepełnym i spłycającym późniejsze przeżywanie współżycia małżeńskiego ma jeszcze jeden ważny aspekt. Chodzi mianowicie o wcześniejsze kontakty seksualne któregoś z małżonków, które stają się raną w obecnej relacji. Większość ludzi z pewnością mogłoby przyznać, że nie chciałoby aby towarzysz ich życia miał wcześniejsze doświadczenia seksualne z kimś innym. Nawet gdy w obecnym związku panuje szczera chęć przebaczenia i rozpoczęcia wszystkiego od nowa, to jednak świadomość obecności w życiu współmałżonka kogoś innego jest bolesna. Tworzenie intymnej więzi jest w takim układzie utrudnione, choć oczywiście możliwe.
Wcześniejsze kontakty seksualne zostają w pamięci – także emocjonalnej. Wdrukowują się w psychikę, pozostawiają obrazy, powodują porównania obecnych doświadczeń a także powracają w postaci uczuć i emocji. Można więc zdradzić swego współmałżonka zanim się go poślubi, a nawet zanim się go pozna. Jeżeli już raz się komuś oddało to trudno być całościowym darem dla innej osoby. Miłość małżeńska zakłada bowiem wyłączność. Kontakty seksualne ze swej natury są silnie wiążące psychicznie (nie tylko w sensie pozytywnym) – te więzy często trzeba z wielkim bólem i wysiłkiem zrywać.
Nigdy nie można mieć pewności, że osoba, z którą decyduję się na współżycie będzie moim mężem lub żoną. Podejmując pozamałżeńskie kontakty seksualne ryzykuje się krzywdę kilku osób – siebie oraz partnera, a także ewentualnych współmałżonków z jednej i drugiej strony. Jest jeszcze piąta osoba, której krzywdę się ryzykuje – to dziecko, które przecież zawsze może się począć. Wbrew bowiem temu co próbują nam wmówić propagatorzy „bezpiecznego” seksu, mimo nawet najbardziej skutecznych metod antykoncepcyjnych zawsze istnieje możliwość poczęcia dziecka (abstrahując oczywiście w tym momencie od faktu okresowej płodności ludzkiej). Dziewictwo jest więc pięknym prezentem ślubnym jaki mogą sobie ofiarować małżonkowie. Ten dar dodatkowo ubogaca ich miłość.
Mateusz Włodarczyk, www.szansaspotkania.pl