Dać nadzieję zamiast moralizować/ Część V


Świadomość specyficznych cech okresu przedmałżeńskiego rodzi pytanie: jak mówić i przekonywać do czystości przedmałżeńskiej oraz w jaki sposób przeżywać sytuację pewnego „zanegowania” własnych najgłębszych pragnień związanych z relacją do ukochanej osoby? Jak poradzić sobie z bolesnym rozdarciem i pewną sprzecznością między przyjętymi zasadami a potrzebą serca? Z pewnością nie wystarczy tu sama motywacja negatywna – skupianie się tylko na zakazach, na tym, że tak nie wolno. Nawet bardzo trafnie przedstawione argumenty „przeciw” przedmałżeńskim kontaktom seksualnym nie brzmią przekonująco dla człowieka przeżywającego kryzys wartości, choć wiedza o bolesnych skutkach takich zachowań może stać się skutecznym hamulcem w momentach próby. Jednak, aby człowiek mógł harmonijnie przeżywać zasady moralne własnej wiary jak i własne pragnienie miłości i bliskości cielesnej, ważne aby sam zapragnął czystości, aby stała się ona dla niego wartością pozytywną, aby go fascynowała, aby sam ją wybrał.

Fundamentalna zasada wychowawcza mówi, że wychowanie jest skuteczne wtedy, gdy doprowadza wychowanka do osobistego i świadomego przyjęcia określonych wartości, do pewnej samodzielności w czynieniu dobra i unikania zła, a nie tylko wtłaczaniu go w pewne postawy, czy  korygowaniu określonych zachowań poprzez obwarowywanie go normami i zakazami, które pod różnego rodzaju presją (np. karą za grzech) musi realizować. Innymi słowy – młodzi ludzie muszą wybrać czystość jako swoją własną drogę, a nie tylko odgórny nakaz. W chwilach wątpliwości lub walki duchowej wiążącej się z kryzysem wartości rozwiązanie nie przyjdzie poprzez odpowiedź na pytanie: „dlaczego Kościół tego zabrania”, lub „dlaczego przykazania tak mówią?”. Aby zbudować w sobie trwały fundament trzeba odpowiedzieć na inne pytanie „dlaczego ja tak chcę żyć?”, „jaką wartość dla mnie ma czystość?”, „dla jakich wartości chcę i potrafię zrezygnować z seksu w aktualnym okresie życia?”. Narzeczeni muszą zrozumieć, że wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem jest częścią przygotowania na przyjęcie wspaniałego daru - najgłębszego doświadczenie miłości i jedności w małżeństwie. A więc to właśnie ich małżeństwo, ich wspólnota, ich szczęście są tymi wartościami, dla których warto zrezygnować w tej chwili ze współżycia. Krótko mówiąc – trzeba dać im nadzieję – nadzieję na wspaniałe małżeństwo, na głęboką więź, uszczęśliwiającą jedność międzyosobową, wyrażaną poprzez zjednoczenie cielesne. Wielu ludzi nie stosuje się do chrześcijańskich zasad w tym względzie nie ze złej woli, rozpusty czy niewiary, ale po prostu z braku nadziei na wspaniałe małżeństwo. Gdyby ludzie ci przeczuwali czym jest małżeństwo, do czego są powołani, do jakiej wspaniałej drogi są zaproszeni, innymi słowy gdyby wiedzieli na co czekają, nie rezygnowaliby tak łatwo z czystości przedmałżeńskiej. Zrozumieliby, że wstrzemięźliwość nie jest stratą, lecz pewnego rodzaju „inwestycją” w przyszłość, oraz że tego czego mają doświadczać w przyszłości nie da się zrealizować już teraz - przed małżeństwem – że będzie to tylko iluzja, złudzenie miłości i jedności. Wtedy czystość przedmałżeńska w mniejszym stopniu będzie przeżywana przez młodych jako brak czy strata czegoś istotnego. Nie będzie rodziła frustracji i zostawiała pustki, gdyż rezygnacja z jednej wartości zostanie zastąpiona inną – głębszą, ważniejszą. Nie będzie ona wyborem negatywnym lecz pozytywnym, nie tylko odrzuceniem czegoś ale przede wszystkim wyborem czegoś innego, innej wartości. A więc nie opowiedzeniem się „przeciwko”, ale „ku” czemuś, nie walką „ze sobą” ale walką „o siebie” i swoje szczęście. Zawsze lepsze skutki w życiu przynosi pozytywna niż negatywna motywacja moralna.

Opisane pozytywne podejście nie neguje rzecz jasna potrzeby wiedzy o zagrożeniach związanych z nieuporządkowaną seksualnością. Oprócz argumentów za czystością muszą się również pojawić argumenty przeciw nieczystości. Często świadomość zagrożeń wzbudza w człowieku ostrożność, która w chwili kryzysowej może uchronić go przed bolesnymi w skutkach błędami. Jednak podstawową motywacją w wyborach moralnych nie może być tylko strach, lęk czy poczucie winy. Człowiek powinien przede wszystkim chcieć czystości jako wartości samej w sobie, oraz jako zabezpieczenia innych wartości życiowych – np. miłości, małżeństwa, rodziny. Ukazane mu natomiast zagrożenia powinny odnosić się właśnie do owych wartości – wychowanek powinien zrozumieć, że określone zachowania zagrażają osiągnięciu szczęścia, którego pragnie.

Mateusz Włodarczyk, www.szansaspotkania.pl

Dodaj do:

Komentarze

Komentarze mogą ogladać jedynie zalogowani i oplaceni użytkownicy.

Dołącz za darmo

  • Oświadczam, że zapoznałem się z Regulaminem serwisu Przeznaczeni.pl i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień. Oświadczam również, że jestem osobą pełnoletnią.